Strona główna

poniedziałek, 13 lipca 2015

WEEKEND

Weekendy kochamy za to, że możemy się nareszcie wyspać, mamy czas dla siebie, dla bliskich i dla mieszkania (myślę, że każda gospodyni domowa przyzna mi rację). Ten weekend był idealny. Bardzo lubię aktywność fizyczną połączoną oczywiście z leniuchowaniem na świeżym powietrzu, a jak dodamy do tego smakołyki, bliskich i książkę - połączenie idealne :)

Aktywny piątek wiązał się z jazdą na motorze (po raz pierwszy w życiu) oczywiście nie ja kierowałam.






























 Moja siostra (też nie kierowca) :)
 
 To już sobota - witamy!


Cały weekend pogoda nas rozpieszczała :)

Prezent od męża na pierwsze oficjalne mycie autka :) (prawda, że romantycznie? :) )

 Taka altanka :) Zrobiona własnoręcznie przez teścia :)



Smakołyki (przede wszystkim ten portfel:))


Kiełbaski były przepyszne 


Zasłużony masaż :)

 Najlepsze czereśnie - mniam :)





Pianki miały być na ognisko ale nie dotrwały - zostały zjedzone :)












 


piątek, 10 lipca 2015

"ZBUNTOWANA" Veronica Roth

Veronica Roth
"Zbuntowana"
Wydawnictwo "AMBER"
ilość stron: 367

Decyzja o wstąpieniu do Nieustraszonych odgrodziła Tris od jedynych ludzi, których kochała - od rodziców i brata. Połączyła ją jednak z Tobiasem. Walka pomiędzy frakcjami przerodziła się w prawdziwą wojnę. Tris musi opowiedzieć się za jedną ze stron a to wbrew pozorom trudna rzecz ponieważ na światło dzienne wychodzą coraz to nowe fakty. Najgorsze dopiero przed nią. Tris będzie musiała podjąć ryzykowną grę aby ocalić tych, których kocha. Wbrew pozorom bycie Niezgodną nie ułatwi jej zadania a wręcz przeciwnie - ściągnie na nią i jej bliskich śmiertelne niebezpieczeństwo.

Moja opinia:

Jak już wspomniałam przy okazji pierwszej części - to całkowicie nie mój styl niestety i podobnie jak część pierwsza i ta mnie nie porwała. Nie powiem, że się męczyłam, bo całkiem szybko mi szło czytanie, ale już oddałam następne części koleżance bez czytania. Podczas lektury towarzyszyła mi jedna jedyna myśl - "Igrzyska śmierci". Niewątpliwie autorka za bardzo inspirowała się niedawnym hitem i to mi bardzo przeszkadzało.
Główna bohaterka irytowała mnie z każdą stroną coraz bardziej - to wieczne użalanie się nad sobą, ileż można? Tris jest przedstawiona jako mała, rozwydrzona i słaba dziewczynka a myślę, że nie takie było zamierzenie autorki. Trudno, czasem tak bywa, że nasze wybory czytelnicze okazują się kompletną klapą i tak niestety było w tym przypadku. Nie będę kończyła serii bo mam wiele ciekawszych książek, które czekają na mnie w czytniku.

moja ocena:
2/10

Na moim balkonie nareszcie kolorowo :)





















Ostatnie upały bardzo dały mi się we znaki, ale ratowało mnie lodowate MOHITO (oczywiście w większości bezalkoholowe)




















Prawdziwa miłość :)



Najważniejsze to mieć uśmiech na twarzy :)


































poniedziałek, 6 lipca 2015

"NIEZGODNA" Veronica Roth

Veronica Roth
"Niezgodna"
Wydawnictwo "AMBER"
ilość stron: 351

Miasto powstałe na ruinach Chicago podzielone jest na pięć różnych frakcji: Altruizm, Życzliwość, Erudycja, Nieustraszoność i Prawość. Młodzież po ukończeniu 16 roku życia przechodzi test predyspozycji a następnie na ceremonii wybiera frakcje do której chce przystąpić. Ten, który nie zostanie przypisany do żadnej frakcji zostaje wykluczony ze społeczeństwa i pozostaje bezfrakcyjnym. Osób, które pasują do więcej niż jednej frakcji jest bardzo niewielu a nazywani są Niezgodnymi.
Szesnastoletnia Beatrice dokonuje swojego wyboru, który odmieni jej życie. Porzuca swoje bezpieczne, dotychczasowe życie w Altruizmie aby wstąpić w szeregi Nieustraszonych jako Tris.

Moja opinia:

Książka reklamowana jako hit, lepsza od "Igrzysk śmierci" i w ogóle Bestseller wszystkich list. No nie wiem. Potrzebowałam odskoczni, czegoś łatwego i przyjemnego do czytania.Opinie bardzo zachęcające, dlatego też pożyczyłam od koleżanki wszystkie cztery części i zaczęłam czytać. Niestety książka zamiast mnie odprężyć i zrelaksować tylko mnie zdenerwowała. Język - koszmarny! Naiwność głównej bohaterki poraża! Ja wiem - ma szesnaście lat i swoje prawa ale proszę - bez przesady! Jeśli miałabym porównywać do "Igrzysk Śmierci" to powiedziałabym, że nawet na jednej półce nie stało. "Igrzyska" mimo, że główna bohaterka też jest bardzo młoda są na zupełnie innym poziomie. Pomysł na książkę i w ogóle historię - rewelacyjny! Społeczeństwo podzielone na frakcje - bomba. Niestety autorka poszła na łatwiznę i nie opisała należycie historii jak do tego doszło, że Chicago legło w gruzach? Tylko i wyłącznie z opisu z tyłu książki wiem, że to miasto czy państwo powstało na gruzach właśnie Chicago, ale jak do tego doszło??!! Można było naprawdę poszaleć i zamiast skupiać się na nudnych i przydługich opisach ubrań, nastrojów, min czy urody tego czy owego można było napisać interesujące wprowadzenie. Ponadto główna bohaterka taka troszkę nierozgarnięta mimo tego, że zdana tylko na siebie powinna błyskawicznie dorosnąć - no niestety tak się nie dzieje. Po miesiącu szkolenia w nowej frakcji ona już wszystko wie co i jak i biorąc do ręki broń już "czuje znajomy ciężar". Może się czepiam niepotrzebnych drobnostek ale one właśnie, te szczególiki, tworzą całość. To dzięki nim wiemy czy książka jest dopracowana, przemyślana czy nie.
Całkowicie nie mój styl ale nie skreślam po jednej książce - na półce mam kolejne tomy więc na pewno sięgnę po tom II - "Zbuntowana".

moja ocena:
2/10

czwartek, 2 lipca 2015

"OFIARA 44" Smith Tom Rob

Smith Tom Rob
"Ofiara 44"
Wydawnictwo: "Prószyński i S-ka"
ilość stron: 417

Pierwsza część o przygodach Agenta MGB - już się nie mogę doczekać kolejnych!

Agent Służb Specjalnych Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego - Lew Stiepanowicz Demidow dopiero zaczyna swoją przygodę ze służbą. Oczarowany korzyściami jakie niesie za sobą władza jest całkowicie podporządkowany systemowi. Pełen wiary mężczyzna jest przekonany, że działa w słusznej sprawie i ze wszystkich sił broni swoich ideałów (które całkiem przypadkiem są również ideałami Stalina). Pewnego dnia zostaje zamordowany synek jednego z kolegów z pracy Lwa. Ten na wniosek swoich przełożonych przekonuje jednak zrozpaczonego rodzica, że nie było to morderstwo tylko nieszczęśliwy wypadek. Fascynacja, oddanie i ślepa wiara w słuszność sprawy zaczynają pękać gdy Lew sam zaczyna wątpić czy rzeczywiście to co się stało z małym Andriejem to tylko nieszczęśliwy wypadek. 

Moja opinia:

Ciężko opisać słowami mój zachwyt tą książką. Po pierwsze - genialna fabuła! Sam pomysł na tak wciągający kryminał wymagał na pewno wiele pracy. Książka jest dopracowana w najmniejszych szczegółach i po prostu bezbłędna! Styl, język, zwroty akcji, opisy, bohaterowie - no WSZYSTKO zasługuje na pochwałę. Nie wiem właściwie do czego zaklasyfikować tę pozycję bo znajdziemy tu dobry kryminał, trzymający w napięciu thriller i rewelacyjnie napisaną sensację z domieszką dokumentu.
Wspaniale nakreślona rzeczywistość jaka panowała za czasów J. Stalina w Rosji, pozwala nam całkowicie przenieść się w tamten świat, który jak się różni od naszej rzeczywistości XXI wieku. Trudno uwierzyć, że ludzie godzili się z taką niesprawiedliwością, żyli w tamtym okresie na prawdę, że to nie tylko literacka fikcja. Książki, dzięki którym się uczę są dla mnie bezcenne a ta taka jest.
Duch ZSRR za sprawą magicznego pióra Pana Smitha ożywa na nowo.
Polecam a nawet powiem więcej - tę książkę przeczytać należy.

cytaty:

"Kłopot w tym, że kiedy ludzie tracą wpływy, tak jak ty teraz, zaczynają mówić prawdę. Nie jesteś do tego przyzwyczajony, żyłeś w świecie chronionym przez strach, który sam wzbudzałeś. Ale jeżeli mamy zostać razem, skończmy z tymi iluzjami romantyzmu. Łączy nas tylko konieczność. Mam ciebie, ty masz mnie. Poza tym mamy niewiele więcej."


moja ocena:
10/10

poniedziałek, 29 czerwca 2015

"MORDERCA BEZ TWARZY" Henning Mankell

Henning Mankell
"Morderca bez twarzy"
Wydawnictwo "WAB"
ilość stron: 352

Komisarz Wallander próbuje rozwikłać brutalne morderstwo pary starszy ludzi. Para została zaatakowana w ich własnym domu. Mężczyzna umiera na miejscu a kobieta w bardzo ciężkim stanie trafia do szpitala. Policja ma nadzieję usłyszeć od niej kto jest sprawcą tego morderstwa - niestety kobieta umiera a w ostatnim odruchu wypowiada zarówno nic jak i wiele znaczące słowo "zagraniczny". Informacja w ekspresowym tempie przedostaje się do prasy a ludzie zaczynają panikować. Zaczyna się od anonimowych telefonów z pogróżkami dla ośrodków zajmujących się uchodźcami a kończy na zabójstwie somalijskiego mężczyzny. W tak zwanym między czasie komisarz Wallander odkrywa, że zamordowany mężczyzna prowadził podwójne życie. W swoim drugim życiu obracał wielką fortuną jaką zbił na handlu z Niemcami podczas wojny. 
Kto stoi za brutalnym zabójstwem i czy komisarzowi uda się rozwikłać zagadkę przed kolejnymi zabójstwami?

Moja opinia:

Rewelacyjny kryminał z fantastyczną fabułą i bardzo dobrze skonstruowanym zakończeniem. Czyta się jednym tchem a akcja trzyma w napięciu już od pierwszej do ostatniej strony. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Pana Mankella, ale już teraz mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że na pewno nie ostatnie. Bardzo przypadła mi do gustu postać głównego bohatera - komisarza Wallandera.  Komisarz nie ma lekko bo ma bardzo niepoukładane życie osobiste - aż żal czytać. Nie jest żadnym super policjantem ani tym bardziej Jamesem Bondem. Jest normalnym policjantem, który ma po prostu nosa ale to nie znaczy, że rozwikłanie zagadki przychodzi łatwo - co to to nie! 
Ufff... po takiej dawce dobrego kryminału trzeba trochę odpocząć ale jak tu odpoczywać skoro tyle książek do przeczytania a tak mało czasu?

cytat:

"No to zostanie nam przynajmniej przekonanie, że mimo wszystko poznaliśmy prawdę - odparł Rydberg. - Praworządność polega nie tylko na tym, żeby ludzie, którzy popełnili przestępstwo, ponieśli za to karę. W równej mierze polega też i na tym, żeby się nie poddawać, nigdy nie rezygnować z dochodzenia do prawdy."


moja ocena:
8/10

piątek, 26 czerwca 2015

"MORDERSTWO POD CENZURĄ" Marcin Wroński

Marcin Wroński
"Morderstwo pod cenzurą"
Wydawnictwo "WAB"
ilość stron: 331


Moje pierwsze spotkanie z Panem Wrońskim wypadło w pięknych okolicznościach bieszczadzkiej przyrody.

Lublin, lata trzydzieste XX wieku, dokładnie - 9 listopada, miasto obiega wstrząsająca wiadomość o morderstwie redaktora naczelnego "Głosu Lubelskiego". Komu podpadł znany dziennikarz? Podkomisarz Zyga - Zygmunt Maciejewski jest bez wątpienia najlepszym gliną z wydziału śledczego dlatego to on podejmuje się rozwikłania tej zagadki. Zyga i jego ludzie wyruszają zatem "w miasto" a my wraz z nimi...

Moja opinia:

Mimo sprzyjających okoliczności natury książka nie przekonała mnie. Owszem bardzo dobrze się ją czytało, lata trzydzieste są dla mnie całkowicie obce, dlatego dużym zainteresowaniem obdarzyłam cały entourage śledztwa. Jednak sama akcja chwilami nudna. Ciągnąca się przez wiele stron fabuła w ogólnie nie trzymała mnie w napięciu i ogólnie - nie przemawiała do mnie. Całą książkę ratuje jednak osoba głównego bohatera. Podkomisarz Zyga jest po prostu super gliną. No fakt - ma problemy rodzinne, i co trzeba przyznać - nie wylewa za kołnierz ale mimo wszystko obdarzyłam go wielką sympatią.
Gdyby nie Zyga to myślę, że odpuściłabym po kilku stronach. Nie odpuściłam - przeczytałam ale nic mi nie urwało (jak to się mówi). Sam fakt, że nie byłam zainteresowana kto stoi za zabójstwem i jaki miał motyw mówi sam za siebie.
Nie mogę jednak nie polecić tej pozycji bo myślę, że dla mieszkańców Lublina książka będzie bardzo interesująca. Zobaczyć swoje miasto w latach 30-tych - bezcenne.
Myślę, że sięgnę po inne pozycje tego autora, a okazję ku temu będę miała już niebawem ponieważ na półce mojej teściowej już się pręży "Kino Venus".

cytaty:


"I zapamiętaj pan, dobry policjant wygląda, jakby nie wyglądał, albo wygląda jak bandyta. Tudzież jak alfons. Jak policjant wygląda na kogoś, uważasz pan, innego, to albo polegnie na służbie, albo jest zwykła świnia. Na takiego trzeba uważać."



moja ocena:
3/10

środa, 24 czerwca 2015

"BEZCENNY 2" Zygmunt Miłoszewski

Zygmunt Miłoszewski
"Bezcenny 2"
Wydawnictwo "WAB"
ilość stron: 363

Rok 1945 - najlepszy rok dla Polski bo nareszcie nadszedł długo oczekiwany przez wszystkich koniec wojny, i jeden z najgorszych dla Niemców, którzy muszą uciekać z co lepszymi łupami do Niemiec. Generalny Gubernator Hans Frank podczas wojny zaopatrzył się we wspaniałe dzieła sztuki:, wśród nich m.in. "Dama z gronostajem" Leonarda Da Vinci. Teraz - uciekając musi je gdzieś ukryć. Tak aby nikt nie znalazł bezcennego skarbu. Rok później powracają do Polski zrabowane dzieła sztuki, lecz wśród nich brakuje najcenniejszego: "Portretu Młodzieńca" namalowanego przez Rafaela Santi. Od tej pory właśnie ten obraz staje się najcenniejszym dziełem sztuki.
Doktor Zofia Lorentz pracuje w Ministerstwie Spraw Zagranicznych w jednoosobowej komórce przeznaczonej do tropienia zaginionych dzieł sztuki. Pewnego dnia zostaje wezwana do samego Premiera, który ma dla niej zadanie: sprawa jest ściśle tajna i bardzo pilna. Ku uciesze doktor Lorentz dzieło mistrza Santiego zostaje w końcu namierzone w odległej Ameryce, a ona musi je sprowadzić bezpiecznie do Polski. Do pomocy zostają jej przydzielone trzy osoby.

Moja opinia:

Kolejne wspaniale przygody czwórki nieustraszonych poszukiwaczy zaginionych dzieł sztuki. Mimo tego, że chwilami nieprawdopodobne i wręcz nierealne to i tak byłam pod wrażeniem. Dzięki dialogom głównych bohaterów a przede wszystkim Zofii i Karola dowiedziałam się kilku ciekawostek na temat, który do tej pory był (nadal z resztą jest) mi całkowicie obcy. Po przeczytaniu książki poczułam nieodparta pokusę aby zobaczyć co poniektóre z tych dzieł sztuki na własne oczy. Muszę przyznać, że trochę bałam się zakończenia - jak się jednak okazało zupełnie niepotrzebnie - w 100% jak dla mnie zadowalające :)
Jedyne zastrzeżenie jakie miałabym do książki to fakt, że autor często się powtarzał. Kilkakrotnie na przykład tłumaczył dlaczego Karol malarstwo realistyczne nazywa "hiltlerami". Myślę, że to było niepotrzebne. Mimo tego, książka warta polecenia i przeczytania.
Mamy tutaj troszkę kryminału, dokumentu, historii, romansu - no jednym zdaniem - każdy znajdzie coś dla siebie.
Na uwagę według mnie, zasługuje również fakt wplecenia w fabułę genialnego poczucie humoru autora. Stęskniłam się jednak za typowym kryminałem w wykonaniu Miłoszewskiego, dlatego liczę na to, że kolejna książka będzie mocniej trzymała w napięciu.

moja ocena: 
8/10