Strona główna

środa, 12 listopada 2014

"WCZESNE SPRAWY POIROTA" Agatha Christie

Agatha Christie
"Wczesne sprawy Poirota"
Wydawnictwo Dolnośląskie
ilość stron: 302

Książka "Wczesne sprawy Poirota" to zbiór 18 opowiadań. W każdym z opowiadań zawarta jest niebanalna treść i oczywiście fenomenalne rozwiązanie.
Zanim Poirot stał się fantastycznym i najlepszym z najlepszych detektywów, był kiedyś początkujący w swoim fachu... wiem, trudno w to uwierzyć.
Opowiadania zostały zebrane przez Kapitana Hastingsa, który je także zrelacjonował.

Moja opinia:

Jeśli chodzi o moje gusta to opowiadanie jest na końcu moich zainteresowań. Nawet takie ciekawe kryminalne opowiadania to jednak nie to co ukochałam. Tym bardziej nie przypadły mi do gustu, że są to opowiadania jak zaznaczyłam wcześniej, z początków kariery detektywa. Jasne, że fajnie jest zobaczyć początki Poirota ale jednak to nie jest to co lubię.  Opowiadania jak to opowiadania są za krótkie i nie można w pełni poznać bohaterów a ja lubię dużo opisów i jak najwięcej cech charakterystycznych postaci aby móc je sobie w pełni wyobrazić.
Mimo wszystko czytało mi się dobrze a zakończenia zaskakiwały. Warto przeczytać choćby dlatego, aby przekonać się, że słynny Poirot nie zawsze miał rację...
Na pewno nie poleciłabym tej pozycji osobom zaczynającym swą przygodę z twórczością autorki, bo mogłyby się zrazić do reszty przygód detektywa.  

moja ocena:
3,5/6

czwartek, 6 listopada 2014

"PODWÓJNA CISZA" Mari Jungstedt

Mari Jungstedt
"Podwójna cisza"
Wydawnictwo: "Bellona"
ilość stron: 373

Hmmm... jest to ostatnia część sagi o komisarzu Knutasie. Już podczas czytania podejrzewałam, że musiały być jakieś wcześniejsze części ale oficjalnie dowiedziałam się o tym dopiero teraz. Kto jednak powiedział, że sagi nie można zacząć czytać od końca?

W pięknej willowej dzielnicy o nazwie "Terra Nova" mieszkają trzy rodziny. Trzy małżeństwa z dziećmi, którzy właściwie wszystko robią razem. Wyjeżdżają razem na wakacje, odbierają dzieci ze szkoły, robią zakupy, zapraszają się na obiady.
Jest początek lata i grupa przyjaciół (jak co roku) wybiera się razem na wakacje. Fantastycznie zapowiadającą się przygodę zakłóca zniknięcie najpierw Stiny a później Sama. Stina nie wróciła z przejażdżki rowerowej a Sam zaginął podczas pleneru malarskiego. Co się stało? Czy komisarzowi Knutasowi i jego zastępczyni Karinie uda się rozwikłać zagadkę tajemniczych zaginięć?

Moja opinia:
Książkę czyta się błyskawicznie. Mimo tego, że to ostatnia część to spokojnie można czytać całą sagę nie po kolei. Rewelacyjnie budowane napięcie i coraz więcej zagadek do rozwiązania w czasie śledztwa - to jest to, co dobry kryminał mieć musi. Postaci nakreślone bardzo dokładnie, dzięki czemu można chwilami zapomnieć, że to "tylko" książka.
Jak dla mnie absolutny must read tej jesieni. Polecam serdecznie każdemu miłośnikowi kryminałów i thrillerów. Ja idę szukać poprzednich części tej sagi.

moja ocena:
6/6

środa, 5 listopada 2014

"DOM PRZY HOPE STREET" Danielle Steel

Danielle Steel
"Dom przy Hope Street"
Wydawnictwo: "Świat Książki"
ilość stron: 220

Tytułowa posiadłość należy do szczęśliwej rodziny Sutherlandów. Jack i Liz uważają się za prawdziwych szczęśliwców i z resztą słusznie. Mają piątkę wspaniałych dzieci, są zdrowi, oboje spełniają się zawodowo i nadal (mimo kilku już dobrych lat po ślubie) są w sobie szaleńczo zakochani. W Bożonarodzeniowy poranek kiedy dzieci cieszą się z prezentów a Liz krząta się w kuchni wydaje się im, że życie jest wspaniałe i tak już zawsze pozostanie. Niestety Jack, ukochany ojciec i mąż ginie w tragicznych okolicznościach. Liz zostaje sama z piątką dzieci. Od teraz musi przejąć wszystkie obowiązki, nie tylko domowe, dotąd dzielone na dwoje.

Moja opinia:
Podczas czytania tej książki zauważyłam, że każda pozycja Danielle jest tak samo skonstruowana. Szczęście, tragedia i powolne odbudowywanie życia.  Wiem, wiem - dosyć późno odkryłam tę Amerykę ;) ale lepiej późno niż wcale. Książka baaardzo przewidywalna - ale w końcu za to kocham te romanse. Czytało mi się fantastycznie. Jak dla mnie książka napisana bardzo dobrze (z resztą, od zawsze podziwiam kunszt literacki Danielle Steel). Na krótką chociaż chwilę oderwiemy się od swoich problemów i zanurzymy całkowicie w świecie bohaterów. Momentami można zapomnieć, że to wszystko jest fikcją. Autorka w fenomenalny sposób opisuje emocje, uczucia i odczucia zarówno z pozycji dziecka jak i z pozycji dorosłego. Bardzo dokładnie jak myślę, opisuje wszystkie etapy żałoby i sposobów na uporanie się z nią.
Jako oddana fanka Danielle Steel i jej twórczości muszę pomyśleć o napisaniu posta o niej :)

moja ocena:
5/6

niedziela, 2 listopada 2014

"PERFUMY PROWANSJI" Frédérick D'Onaglia

Frédérick D'Onaglia
"Perfumy Prowansji"
Wydawnictwo: "Amber"
ilość stron: 271

Znowu udałam się w podróż do Francji. Tym razem odwiedziłam piękną, pachnącą i pełną kolorów Prowansję.

Alexandra Arnoult jest młodą dziedziczką dużej firmy kosmetycznej założonej przez jej nieżyjącego ojca. Od kilku lat przebywa w Afryce gdzie kieruje filią firmy znajdującą się w Burkina Faso.
Alexandra wraz z narzeczonym Baptistem przyjeżdża do Francji na sześćdziesiąte urodziny mamy. Ze zgrozą odkrywa, że podczas jej nieobecności brat przejął kierownictwo w firmie i doprowadził ją na skraj bankructwa. Alexandra jest załamana a to nie koniec problemów. Niedługo potem policja znajduje ciało młodego dziennikarza w jednej z kadzi z olejkami w ich fabryce... "La Provençale" ma zatem niemałe problemy. Czy Alexandrze uda się uratować dorobek życia jej ojca?

Moja opinia
Jak dla mnie rewelacja. Już zdradziłam się z moim uwielbieniem dla Francji więc tym bardziej książka pochłonęła mnie bez reszty. Autor wspaniale odkrył przed nami czytelnikami uroki Prowansji, a podczas czytania miałam wrażenie, że wręcz czuję piękny zapach słonecznych pól lawendowych. Niejednokrotnie pisałam, że podczas czytania książek lubię się czegoś nowego dowiedzieć. Tak było przy "Winnicy Marzeń" gdzie autorka skrupulatnie opisała proces tworzenia pysznego wina. W tym przypadku autor wydaje się - miał wspaniałą możliwość aby opisać etapy produkcji perfum, kremów czy innych kosmetyków - niestety nie wykorzystał jej, ale w końcu nie o tym traktuje ta pozycja. Jest dobrze. Jest wątek kryminalny, jest tajemnica rodzinna, jest morderstwo, jest nareszcie miłość w tle ;). Wszystko jest. Polecam na zimne dni bo książka w czarodziejski sposób przeniesie nas w sam środek pachnącego lawendą lata.

moja ocena:
5/6

Dzisiaj jak w niemal każdą niedzielę był spacer ;)

     
niedzielny spacer :)  


poniedziałek, 27 października 2014

"KONTRAKT NA ŚMIERĆ" D.B. Henson

D.B. Henson
"Kontrakt na śmierć"
Wydawnictwo: Buchmann Sp. z o.o.
ilość stron: 319

Toni Mathews - główna bohaterka książki jest szczęśliwa. Ma pracę, w której się realizuje i osiąga sukcesy, ma wspaniałych przyjaciół i narzeczonego, którego ma poślubić lada dzień! Niestety nie jest jej dane długo cieszyć się tą sielanką. Narzeczony Toni ginie na trzy dni przed planowaną ceremonią. Policja jednogłośnie stwierdza, że było to samobójstwo, lecz Toni wie na pewno, że było to morderstwo. Wbrew wszelkim dowodom i zdrowemu rozsądkowi postanawia rozpocząć swoje własne śledztwo. Czy uda jej się rozwikłać zagadkę tajemniczej śmierci ukochanego?

Moja opinia:
Książka (debiut autorki) nie jest typowym kryminałem - to na pewno. Rozczarują się ci, którzy oczekują akcji trzymającej w napięciu, niebanalnego zakończenia i fabuły pełnej zwrotów akcji. Czyta się łatwo, miło i przyjemnie. To są zalety, jednak można oczekiwać czegoś więcej po kryminale. Fabule brakuje skomplikowanego, wielopoziomowego śledztwa. Główna bohaterka jest sympatyczna, mądra, ciepła i stanowczo za łatwo idzie jej to całe śledztwo a z każdej opresji wychodzi bez szwanku. Nie mam jej jednak tego za złe. Toni zdobyła moją sympatię całkowicie. Podobają mi się wszyscy bohaterowie, po opisach autorki bardzo łatwo sobie wszystkich wyobrazić co jeszcze bardziej uprzyjemnia nam czas spędzony z książką. Polecam na kilka wieczorów niewymagającym :)

cytaty:

„Bywa, że bardzo mało wiemy o tych, których kochamy.”  

moja ocena:
4/6


środa, 22 października 2014

"PÓJDĘ SAMA TĄ DROGĄ" Mary Higgins Clark

Mary Higgins Clark
"Pójdę sama tą drogą"
Wydawnictwo: "Prószyński i S-ka"
ilość stron: 360

Zan Moreland jest piękną i zdolną projektantką wnętrz. Nareszcie zaczyna jej się wszystko układać i odnosi sukcesy w swoim zawodzie, jednak w życiu prywatnym nie jest już tak dobrze - od dwóch lat nie ma znaku o jej trzyletnim synku, który został porwany. Pewnego dnia odkrywa, że ktoś się pod nią podszywa robiąc podejrzane zakupy i składając dziwne zamówienia w jej imieniu. Jakby tego było mało prasa publikuje zdjęcia na których widnieje Zan jak wyjmuje swojego synka z wózka, a policja automatycznie oskarża ją o porwanie własnego dziecka. Wszystkie dowody wskazują na to, że nasza bohaterka ma rozdwojenie jaźni i duże luki w pamięci. Co się stało z jej synkiem i kto stoi za jego porwaniem?

Moja opinia:
Bardzo dobra książka. Czytało się fajnie ponieważ głównym zagadnieniem poruszanym w fabule jest kradzież tożsamości - nareszcie coś nowego! Nie jest to typowy thriller, z których podobno słynie autorka ale nie mniej, trzyma w napięciu. Denerwuje mnie sposób prowadzenia śledztwa przez detektywów - grrrr. Robili to jak dla mnie bardzo nieudolnie. Co mnie zaciekawiło i w sumie ciekawi nadal to skąd taki tytuł? Co właściwie autorka miała na myśli? Tytuł i okładka mylące - NIC mi się nie kojarzy z treścią książki. Zazwyczaj nie patrzę na okładkę bo nie oceniam po niej książki - jednakże w tym przypadku jest to dla mnie minus.
Od fabuły trudno jest się oderwać a zakończenie - zwala z nóg (przynajmniej mnie)!!!
Całość oceniam bardzo dobrze mimo ślamazarnych detektywów i liczę, że w niedługim czasie sięgnę po inne pozycje autorki.
Nie chcę za dużo zdradzać bo przecież to sama przyjemność poznawać nowych bohaterów i wyrabiać sobie o nich własne zdanie.

moja ocena:
5/6

A taka pogodę mieliśmy w miniony weekend - bosko!

Najpiękniejsza jesień :)

wtorek, 14 października 2014

"DWANAŚCIE PRAC HERKULESA" Agatha Christie

Agatha Christie
"Dwanaście prac Herkulesa"
Wydawnictwo Dolnośląskie
ilość stron: 320

Jest to nic innego jak zbiór dwunastu krótkich opowiadań kryminalnych, oczywiście z Herkulesem Poirotem na czele.
Sympatyczny Belg postanawia zakończyć swoją karierę detektywistyczną, nim jednak to się stanie, stawia sobie za cel rozwiązanie dwunastu zagadek kryminalnych. Jednak nie mogą to być jakiekolwiek "pierwsze lepsze" zagadki, o nie! Zagadki starannie wybrane, te które mają związek z pracami antycznego Herkulesa.

Moja opinia:

Mnie się podobało! Sam fakt, że jest mój ulubiony detektyw Herkules sprawił, że byłam zadowolona. Ta jego pewność siebie jest fantastyczna. Uwielbiam go! Opowiadania trochę krótkie ale w końcu to opowiadania więc jakie mają być? Mało czasu na zapoznanie się z bohaterami poszczególnych historii sprawił, że całość dla mnie jest trochę bezbarwna. Mimo wszystko przeczytałam z ogromną przyjemnością.

 cytaty:

"Jeszcze raz należy wykonać dwanaście prac Herkulesa… współczesnego Herkulesa. Dowcipny koncept, a i zabawny! Zanim wycofa się ostatecznie, podejmie się dwunastu spraw, ni mniej, ni więcej. Powinny to być sprawy wybrane specjalnie pod kątem związku z dwunastoma pracami starożytnego Herkulesa. Tak, to będzie nie tylko zabawne… będzie to dzieło natchnione, ba – artystyczne. (…) Nie zamierzał zbyt wiernie naśladować swojego pierwowzoru. Obejdzie się bez kobiet, koszul Dejaniry… prace i tylko prace. "

"Przejrzał się w lustrze. Oto współczesny Herkules, jakże odmienny od tego niesmacznego wizerunku nagiego osobnika z przerostem mięśni, wywijającego maczugą. Ot, mała, zwarta postać, tak bardzo na miejscu, w wielkomiejskim ubraniu i z wąsem – wąsem o zapuszczeniu jakiego antyczny Herkules nie mógłby nawet marzyć, wąsem wspaniałym, a zarazem wyszukanym.
A jednak między Herkulesem Poirot a Herkulesem starożytnym istniało pewne podobieństwo – i jeden, i drugi miał bez wątpienia znaczny udział w uwalnianiu świata od chwastów… I jednego, i drugiego można by nazwać dobroczyńcą społeczności, w której przyszło mu żyć…"


"Ludzie powinni ostrożniej wybierać dzieciom imiona (…). Sam mam wnuki, to wiem. Jedna jest Blanche – a ciemna jak Cyganka! Dalej Deirdre, smutna Deirdre, która okazała się wesoła jak ptaszek. Co do małej Patience, to na dobrą sprawę powinna się nazywać Impatience! A Diana… hm, Diana… – stary znawca literatury klasycznej wzruszył ramionami. – Waży osiemdziesiąt kilogramów, a ma dopiero piętnaście lat! Mówią, że to szczenięca otyłość, ale wcale mi na to nie wygląda. Diana! Chcieli jej dać Helena, ale tu już wtrąciłem swoje trzy grosze. Wiedząc, jak wyglądają jej rodzice! Czy jej babka, jeśli już o tym mowa! Namawiałem usilnie na Martę, Dorcas, na coś rozsądnego, ale gdzie tam… szkoda było słów. Rodzice to dziwni ludzie… "

moja ocena:
4/6